sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 2

 Kiedy się obudziłam byłam strasznie niewyspana no, ale czego ja się spodziewałam po spaniu na kanapie i dzielenia ja z czterema osobami, którymi byli Harry, Louis, Liam oraz Zayn. Vanessa spała na fotelu w obięciach Nialla, wyglądali bardzo słodko. Postanowiłam zrobić dla wszystkich śniadanie wydostałam się z obięć Harrego i Zayna, którzy postanowili zrobić sobie ze mnie poduszkę i poszłam do kuchni, poszperałam trochę po szafkach i postanowiłam zrobić naleśniki. w połowie pracy gdy stałam i rozmyślałam poczułam jak ktoś przytula mnie od tyłu, tym ktosiem okazał się Niall, który wyczuł zapach mojego dania.
- Selena kocham cię nad życie! - krzyknął i zabrał się za jedzenia usmażonych już naleśników.
- Niall zostaw coś dla innych domowników.-powiedziałam- Albo najlepiej ich obudź.
- LUDZIE WSTAWAĆ! ŚNIADANIE !! - krzyknął na cały dom.
- Nie o takie budzenie mi chodziło.- powiedziałam z ironią, ale żarłok kiwnął tylko ramionami i wcinał dalej. Każdy wchodzący do kuchni widząc naleśniki rzucał się na nie bez jakiegokolwiek powitania.
- Tak dzień dobry. - mruknęłam pod nosem- Dziękuje że zrobiłaś nam śniadanie.- powiedziałam do siebie, ale chyba zbyt głośno, bo wszyscy zaczęli się śmiać z mojej konwersacji. Nie zwracając na nich uwagi poszłam się szybko odświeżyć pomalować, uczesać i ubrać. Gdy wyszłam z łazienki szybko wbiegła do niej Vanessa i miała rację bo chłopcy nieraz przesiadują tam dużej niż my dziewczyny. Korzystając z chwili wolnego poszłam do salonu gdzie siedział już gotowy Harry.
- Hazza co się stało, że tak szybko się przyszykowałeś?
- Nie wiem jakoś tak.
- My z Vanessą zaraz będziemy wracać zaraz do domu, trzeba wyjaśnić sprawę z Taylor raz na zawsze.
- Jak chcesz mogę z wami pojechać.- powiedział Harry uśmiechając się przy tym.
- Nie. Spokojnie damy rade, ale jeśli będzie nam potrzebna pomoc to do ciebie pierwszego dzwonie.- powiedziałam po czym się zaśmiałam. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym przyszła Van. Pożegnałyśmy się po czym pojechałyśmy do domu, przez całą jazdę samochodem śpiewałyśmy i się wygłupiałyśmy, było jak dawniej bez Taylor. Gdy zaparkowałam, szybko z Vnessą weszłyśmy do apartamentowca i pojechałyśmy do naszego lokum. Pod drzwiami oczywiście jeszcze szukałam jeszcze kluczy, ale gdy otworzyłam drzwi obie przeżyłyśmy szok, wszystko było porozwalane jak by w domu przeszło tornado w salonie telewizor rozwalony kanapa podarta okna wybite, w kuchni wszystkie naczynia potłuczone istny chaos. W naszych sypialniach ni było lepiej, ciuchy porozwalane zdjęcia podarte. Szczerze wtedy miałam ochotę po prostu rozpłakać się, ale nie mogłam musiałam być wsparciem dla Vanessy. Nie wiedząc co zrobić zadzwoniłam po Harrego, a potem po policję. Pół godziny później była policja, a pięć minut po niej zjawił się Harry i Niall.
- Boże, co tu się stało?- zapytał blondyn.
- Idź do Van, a ja zostanę z Sel.- powiedział lokowaty.
- Harry ja już powoli nie mam siły.- powiedziałam łamiącym się głosem. - Kto to mógł być?  A jak to był jakiś psychol?- zapytałam załamana, po czym po mich rozgrzanych policzkach popłynęły łzy.
- Ej spokojnie, nie płacz mała. - powiedział lokowaty po czym mocno mnie przytulił. trwaliśmy tak sporo czasu po czym Niall powiedział że zawozi Vanessę do ich domu.
- Słuchaj Selena przez jakiś czas zamieszkacie u nas, będziecie tam z nami bezpieczne.- powiedział Hazza.
- Nie ma mowy! Nie będziemy wam zawracać głowy, wynajmiemy z Van jakieś pokoje w hotelu.
- Jak zwykle uparta. - zaśmiał się - Ustalmy tak, że zamieszkacie u nas do wyjaśnienia sprawy, ok?- zapytał.
- No ale..- nie dokończyłam ponieważ Harry zasłonił mi usta dłoniom.
- Już lepiej nic nie mów, tylko spakuj się.- jak powiedział tak zrobiłam. Nie miałam wielu rzeczy do pakowania, większość była zniszczona. Hazza zabrał moje rzeczy, a ja jeszcze przez chwilkę rozmawiałam z policjantem po czym razem zeszłam z nim do samochodu Harrego.
- Dobranoc pani.- powiedziała po czym wsiadł do radiowozu.
- Dobranoc.- odpowiedziałam równo z lokowatym. Zapięłam pasy i oparłam się o szybę samochodu.
- Selena proszę uśmiechnij się.- powiedział Harry.
- Wiesz co? Nie mam humoru.-odpowiedziałam na co chłopak zaczął robić zabawne miny, próbowałam być poważna, ale nie wytrzymała i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. I tak w miłej atmosferze minęła nam droda do posiadłości One Direction. Kiedy weszliśmy do domu w progu przywitał nas Liam.
- Selena mam list dla ciebie.




*******************************************************************************
 No to drugi rozdział po długiej przerwie mam nadzieję, że się podoba.
 Jeśli czytasz pozostaw po sobie mały ślad np. komentarz, wtedy wiem że piszę dla kogoś, a na mojej twarzy pojawia się uśmiech.
Informacje o nowych rozdziałach na moim TT: @AleksandraD1612



2 komentarze:

Szablon w całości wykonany przez Violent na zlecenie Oleczki1d
na bloga Tylko czas pokaże co się stanie. Prawa autorskie zastrzeżone.